Wygrana z Parasolem

Parasol Wrocław – MKP WOŁÓW 1:3 (1:0)

Po niespodziewanym remisie z oleśnicką Pogonią futboliści wołowskiego MKP na kolejną ligową batalię udali się do Wrocławia.

Bramki: K. Miłkowski (81’), K. Włodarczyk (86’), D. Kamiński (+90’);

Żółte kartki: M. Szaciłło, D. Kamiński, K. Moskwa, M. Kamraj;

MKP: M. Szaciłło – B. Gałecki (46’ A. Judziński), S. Czyżowicz, O. Juwa, K. Moskwa, M. Kamraj, K. Tabak (76’ K. Jasiński), K. Miłkowski, K. Włodarczyk (90’ K. Bąk), K. Żbik (46’ D. Kamiński), M. Gacek.

 

Po niespodziewanym remisie z oleśnicką Pogonią futboliści wołowskiego MKP na kolejną ligową batalię udali się do Wrocławia, gdzie zmierzyć się mieli z tamtejszym Parasolem. Rywale po dotychczasowych pojedynkach nie pozostawili po sobie najlepszego wrażenia i po jesiennych konfrontacjach wrocławianie mają na swoim koncie zaledwie 2 zwycięstwa i ze skromnym dorobkiem 10 oczek zajmują pozycję w spadkowej strefie tabeli. Mimo atutu własnego boiska z całą pewnością to nie gospodarze byli więc faworytami niedzielnego spotkania, co szybko potwierdził jego przebieg.

Wydaje się, że boisko Parasola to jedna z najbardziej eksploatowanych futbolowych płyt w dolnośląskiej stolicy, gdyż jej stan przed pierwszym gwizdkiem arbitra był jeszcze gorszy, niż rankingowe notowania gospodarzy. W takich samych warunkach radzić sobie musiały wprawdzie obie ekipy, ale nieco trudniej przychodziło mozolne i dokładne budowanie akcji ofensywnych, a te znacznie częściej organizowali wołowianie. Niemal od samego początku inicjatywę na murawie przejęli bowiem goście, zdobywając przewagę optyczną w środku pola, co jednak nie przekładało się na stwarzane sytuacje. Wprawdzie bardzo szybko okazję na otwarcie rezultatu miał Kamil Miłkowski, ale znajdujący się na czystej pozycji strzeleckiej skrzydłowy MKP zbyt długu zwlekał z uderzeniem i ostatecznie został zablokowany. Okazję do wpisania się na listę strzelców miał również Konrad Tabak, ale futbolówka po jego strzale trafiła w golkipera rywali. Spięcia pod bramką Parasola więc były, ale większość ataków wołowian gasła w bezpiecznej odległości od pola karnego wrocławian, którzy zepchnięci do obrony umiejętnie rozbijali ataki przeciwnika, wykorzystując jego każdą niedokładność bądź chwilę zawahania. Gospodarze mieli również swoje atutu w ofensywie, o czym przekonaliśmy się po niespełna pół godzinie rywalizacji. Jeden z kontrataków przyniósł wrocławianom rzut rożny, a po jego egzekucji w polu karnym MKP zapanował totalny chaos. Wprawdzie pierwsze uderzenie rywala Maciej Szaciłło zdołał sparować, ale ani nasz golkiper, ani żaden z defensorów nie zdążył się zorientować w sytuacji, która powstała po tej interwencji, a piłka wówczas po raz kolejny znalazła się pod nogami zawodnika Parasola i gospodarze niespodziewanie mogli cieszyć się z prowadzenia. Rezultat meczu jeszcze przed przerwą mógł wyrównać Marek Gacek, ale w 1.odsłonie goście ewidentnie nie mieli szczęścia i do szatni schodzili z minimalnym deficytem.

Po zmianie stron przyjezdni z dużym animuszem ruszyli do odrabiania strat i okazji do zdobycia gola nie brakowało. Tuż po wznowieniu rywalizacji nasz zespół egzekwował rzut wolny, po którym futbolówka trafiła pod nogi Daniela Kamińskiego, ale zawodnik MKP wydawał się zaskoczony faktem, że znalazł się w tak dobrej sytuacji strzeleckiej i nie przyłożył się należycie do swojego uderzenia, co umożliwiło golkiperowi rywala dwukrotnie skuteczną interwencję. Spory zawód mógł poczuć również Michał Kamraj, po którego strzale piłka poszybowała obok bramki, ale najbliżej wyrównującego trafienia był bodaj M. Gacek, gdyż po jego uderzeniu rywali od utraty gola uratowała poprzeczka. Mimo przygniatającej przewagi wołowianom długo nie udawało się odwrócić losów pojedynku, ale i do nich wreszcie uśmiechnęło się futbolowe szczęście. Na skrzydle rywalom urwał się D. Kamiński i po dynamicznym rajdzie dośrodkował w pole karne, gdzie znalazł się K. Miłkowski i precyzyjnym uderzeniem zdobył wyrównującego gola. Goście mogli więc odetchnąć, ale remis z całą pewnością nie był w tym spotkaniu celem zawodników MKP, którzy w ostatnich minutach zyskali przygniatającą wręcz przewagę. Gospodarze po stracie bramki natomiast mocno stracili na motywacji, a kiedy te dwa zjawiska zaczęły ze sobą współgrać, mogliśmy obejrzeć rozstrzygnięcie spektaklu. Dwa ciosy w końcówce zadali Krystian Włodarczyk i D. Kamiński, których trafiania przyniosły gościom wymęczone zwycięstwo.

Nie był to łatwy mecz, ale cieszą punkty – powiedział po końcowym gwizdku arbitra szkoleniowiec wołowian Piotr Bolkowski. – Od samego początku uzyskaliśmy wyraźną przewagę, ale przez długi czas zespół grał nieskutecznie. Mimo, iż spotkanie nie ułożyło się po naszej myśli, to zawodnicy pokazali dużą wolę walki, konsekwencję, charakter i bardzo dobre przygotowanie do sezonu. O naszym sukcesie zadecydowała końcówka meczu, ale chociaż zwycięstwo przyszło w trudnych i emocjonujących okolicznościach, to jednak bez wątpienia drużyna na nie w pełni zasłużyła. Pochwalić również trzeba zawodników, którzy na placu gry pojawili się w 2.połowie, wnosząc do poczynań zespołu sporo ożywianie.

 

Autor: Dariusz Judziński – Kurier Gmin

Dodaj komentarz