Zwycięstwo w Sobótce

Zwycięstwo w Sobótce było 10. z rzędu, ale dodatkowo zauważyć trzeba, że od straty gola w Sułowie (8 września) od 591 minut żadnemu z rywali nie udało się znaleźć sposobu na wymanewrowanie defensywy MKP.

Bramki: M. Gacek (36’, 64’), K. Żbik (50’), M. Kamraj (67’), K. Miłkowski (74’);

MKP: M. Szaciłło – D. Kamiński (84’ K. Bąk), D. Adamczak, O. Juwa, K. Moskwa (78’ B. Gałecki), S. Kościuk, K. Tabak (65’ M. Kamraj), K. Miłkowski, K. Jasiński (60’ J. Rosa), K. Żbik, M. Gacek (71’ A. Judziński).

 

W swoich wcześniejszych sezonach na poziomie klasy okręgowej drużyna z Sobótki sprawiała dobre wrażenie i nawet otarła się o awans, ale w futbolu jest się tak dobrym, jak w ostatnim meczu, a z tym u piłkarzy Zachodu nie jest najlepiej i trudno było przypuszczać, że ich jesienną ocenę zmieni konfrontacja z wołowskim liderem. Niezaprzeczalnym atutem gospodarzy było wprawdzie boisko, które zdecydowanie sprzyjało obronie własnego przedpola, a z takim właśnie nastawieniem do sobotniej konfrontacji z MKP przystąpili miejscowi. Na wąskiej, nierównej płycie ustawili przysłowiowy autobus i schowani za podwójną gardą czekali na ewentualną kontrę, kompletnie oddając inicjatywę w środku pola gościom. Inna kwestia, czy mieli w tym wiele do powiedzenia, gdyż wołowianie w zasadzie sami od pierwszego gwizdka arbitra uchwycili inicjatywę i bardzo szybko można było zauważyć, że obie ekipy w ligowym rankingu nieprzypadkowo dzieli przepaść. Wprawdzie dobrej drużynie nie wypada narzekać na warunki rywalizacji, ale rzeczywiście największym atutem gospodarzy przez długi czas było właśnie boisko, na którym praktycznie nie udało się rozegrać szybkiej akcji, a kiedy nawet gracze MKP w płynnej akcji dostarczyli futbolówkę w pole karne rywali, to trudności z jej opanowaniem uniemożliwiały oddanie celnego strzału, co jednak nie znaczy, ze nasi gracze nie mieli okazji do szybkiego objęcia prowadzenia. Jako pierwszy przed szansą na otwarcie rezultatu stanął Kamil Miłkowski, ale jego uderzenie głową minimalnie minęło cel. W chwilę później na czystą pozycję wyszedł Kamil Żbik, ale kłopoty z opanowaniem piłki umożliwiły defensorom gospodarzy skuteczną interwencję, w czego rezultacie jego strzał został zablokowany. Jednak co ma wisieć – nie utonie i wreszcie o swoich umiejętnościach przypomniał Marek Gacek, który wyszedł na czystą pozycję i tym razem nic już nie przeszkodziło zawodnikowi MKP w wpakowaniu piłki do siatki. Choć dominacja przyjezdnych ani przez chwilę nie podlegała dyskusji, to jednak na przerwę schodzili oni tylko z minimalną zaliczką.

W drugiej połowie obraz gry w zasadzie nie uległ zmianie, ale wołowianie zagrali wreszcie dużo skuteczniej. W chwilę po wznowieniu gry dynamicznym rajdem na skrzydle popisał się Daniel Kamiński, znakomicie obsłużył K. Żbika i prowadzenie gości wzrosło do dwóch goli. W niespełna kwadrans później jedna z nielicznych interwencji Macieja Szaciłły zakończyła się długim zagraniem na przedpole bramki rywali, gdzie niezdecydowanie defensorów Zachodu wykorzystał M. Gacek i w sytuacji sam na sam wygrał pojedynek z golkiperem rywali. Prawdziwą truskawką na futbolowym torcie było jednak w sobotę uderzenie Michała Kamraja, który huknął z około 30m, a piłka po odbiciu się od słupka zatrzepotała w siatce bramki rywali po raz czwarty. Rezultat pojedynku ustalił K. Miłkowski i piłkarze MKP mogli wrócić do domu z kolejnym efektownym kompletem punktów.

Po tym spotkaniu można być naprawdę zadowolonym – powiedział po końcowym gwizdku arbitra trener Piotr Bolkowski. – Rywale wprawdzie nie należą do ligowej czołówki, ale na swoim boisku są groźni i w sobotę plac gry z całą pewnością był ich atutem. My graliśmy jednak swoje, realizując w pełni założenia taktyczne i konsekwentnie dążąc do zwycięstwa. To był bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu i teraz czekamy na konfrontację z WKS Wierzbice. Pojedynek z wiceliderem nie jest dla nas jakimś szczególnym wydarzeniem, gdyż w tegorocznych rozgrywkach potrafiliśmy już „wysadzić” z 1.miejsca zespół z Brzeziny. Z całą pewnością nie będzie łatwo, ale przygotujemy się do tego spotkania solidnie, a ponieważ drużyna ma naprawdę duży potencjał, więc trzeba być dobrej myśli, choć w futbolu nic przecież nie jest pewne.

 

Zwycięstwo w Sobótce było 10. z rzędu, ale dodatkowo zauważyć trzeba, że od straty gola w Sułowie (4.kolejka, 8 września) przez kolejnych 591 minut żadnemu z rywali nie udało się znaleźć skutecznego sposobu na wymanewrowanie defensywy MKP. Po raz ostatni podobną serię nasz zespół miał w sezonie 2014/2015, kiedy to skutecznie walczył na poziomie klasy A o okręgowy awans i wówczas bez straty gola pokonał 5 rywali – Mechanika Brzezinę (7-0), Błękitnych Jerzmanowo (1-0), Sokoła Smolec (2-0), oraz dwie Odry – Malczyce (2-0) i Lubiąż (2-0), a ich serię przerwali dopiero piłkarze MKS Kostomłoty (5-2). Rekord 21.wieku został więc pobity i miejmy nadzieję, że w najbliższym spotkaniu wołowianie nie przestaną go śrubować.

autor: Dariusz Judziński – Kurier Gmin

Dziękujemy redakcji Kuriera Gmin za udostępnienie treści artykułu.

 

Dodaj komentarz