Zwycięstwo z Polonią

Polonia Środa Śląska – MKP WOŁÓW 1:2 (0:1)

Bramki: K. Miłkowski (30’), M. Gacek (77’);

Żółte kartki: K. Włodarczyk, K. Miłkowski, K. Tabak;

MKP: M. Szaciłło – B. Gałecki, S. Czyżowicz, O. Juwa, K. Moskwa – S. Kościuk, K. Tabak, K. Miłkowski (82’ A. Judziński), K. Włodarczyk, K. Żbik (86’ K. Jasiński), M. Gacek.

 

Po porażce z WKS Wierzbice sportowa ambicja podopiecznych trenera Piotra Bolkowskiego z całą pewnością mocno ucierpiała. Nie dość bowiem, że rywale przerwali znakomitą serię MKP, to nie zrobili tego w jakimś olśniewającym stylu. Wykorzystali tylko pewne niedostatki w defensywne grze naszego zespołu, a potem z dużym szczęściem skutecznie bronili wyniku. Na poprawę samopoczucia oraz powrót na ścieżkę zwycięstw nasz zespół musiał więc popracować na boisku w Środzie Śl., gdzie w minioną niedzielę wołowianie o rankingowe punkty walczyli z tamtejszą Polonią.

Mimo, iż w pierwszym z przedsezonowych meczy kontrolnych piłkarze MKP wyraźnie ulegli temu konkurentowi (0-5) to od samego początku październikowego pojedynku ton wydarzeniom na boisku nadawali przyjezdni. Goście wyszli na plac gry z dużą motywacją i mocno zdeterminowani do gry o pełną pulę, a jako pierwszy przed szansą na otwarcie rezultatu stanął Marek Gacek, ale w pojedynku sam na sam z golkiperem Polonii lepszy okazał się zawodnik gospodarzy. Przez pół godziny wołowianie kruszyli defensywny mur średczan i wreszcie się udało. Po rzucie rożnym do dośrodkowania najwyżej wyskoczył Kamil Miłkowski i głową posłał futbolówkę do siatki. Po zdobyciu prowadzenia nasz zespół nie zwalniał tempa i jeszcze przed przerwą jego zawodnicy mogli zamknąć mecz. Szczęścia zabrakło jednak Krystianowi Włodarczykowi, po którego uderzeniu od utraty gola gospodarzy uratował słupek, a pojedynek oko w oko z golkiperem Polonii przegrał Kamil Żbik.

Ostatni z wymienionych już po wznowieniu gry po przerwie miał jeszcze jedną okazję na podwyższenie rezultatu, ale po minięciu bramkarza i uderzeniu w stronę bramki, futbolówkę z linii wybił obrońca średczan i goście nadal mogli cieszyć się tylko z minimalnego prowadzenia. W kolejnych minutach wołowianie cały czas próbowali podwyższyć rezultat, ale po uderzeniach Sebastiana Kościuka i Konrada Tabaka piłka mijała cel. Na niespełna kwadrans przed zakończeniem pojedynku wreszcie się udało i na listę strzelców wpisał się M. Gacek. Ostatnie słowo w tym meczu należało jednak do gospodarzy, którzy w doliczonym czasie gry pokonali Macieja Szaciłłę, ale zwycięstwo i komplet punktów pozostały przy drużynie MKP.

Mecz prowadzony był w szybkim tempie, obfitował w sytuacje strzeleckie i według mnie mógł się podobać – podsumował niedzielną konfrontację szkoleniowiec wołowian P. Bolkowski. – Od samego początku wyszliśmy mocno zmotywowani, pełni sportowej złości po porażce z WKS Wierzbice i chcieliśmy za wszelką cenę sięgnąć po zwycięstwo. Stworzyliśmy sobie wiele sytuacji, z których udało się wykorzystać dwie i to zapewniło zasłużone zwycięstwo.

autor: Dariusz Judziński – Kurier Gmin

Dodaj komentarz